Standard odpowiedni do gwiazdek. Panie w recepcji bardzo miłe i uczynne. Bardzo miłe panie obsługujące baseny i tzw. strefę nagości. Pomysł z weekendową nagą strefą dla gości hotelu po 22 rewelacyjny, tylko wymaga większej konsekwencji ze strony obsługi. Idealne miejsce do wypoczynku w ciszy i spokoju. Minus to sztywna, bardzo oficjalna restauracja z dobrymi daniami
Generalnie polecam
Polecam hotel i cały wellness,miła obsługa a nowa pani Żanetka jest cieplutką,miłą blądyneczką npewno zadba o każdego tak jak o mnie i męża ;) Recepcja spa bardzo kąpetętna i miła.Jedzenie na piątke z plusem.Sami się przekonajcie!!!
hotel z przemiłą atmosferą ,personel bardzo uprzejmy .polecam spa oferta wyjątkowa masaż azzun cudowny .termy to coś co mój mąż wspomina do dziś ,polecam restaurację szczególnie dania z ryb .
Witam wszystkich chętnych na wypoczynek w azZun Orient SPA & Wellness. Ja Byłam w sierpniu 2010 r. i z całego serca odradzam. Obsługa miła, jeśli nie ma problemów, to wszystko jest OK. jeśli jednak coś jest nie tak, wychodzi na jaw straszny brak profesjonalizmu.
Na początek zajmijmy się otoczeniem. Cały teren to jeden wielki plac budowy (zarówno droga, jak i sam hotel), do hotelu trzygwiazdkowego wjeżdża się (o zgrozo) przez stację benzynową. Z apartamentu widok mieliśmy na mury, ponieważ hotel dobudowuje dodatkowe skrzydło, w tym celu nasz pokój miał nawet zamurowane jedno okno. Apartament okazał się jednym niezbyt dużym (na zdjęciu wygląda na większy) pokojem (a widziałam już dwupokojowe pokoje trzyosobowe), który zgodnie ze zdjęciem w internecie miał cudną wannę w pokoju z lekko uszkodzonym odpływem. Trasa spacerowa wytyczona tabliczkami prowadzi jedynie w koło małego stawu i można ją pokonać spacerkiem w 20 minut. Stawek bliżej hotelu wygląda przyzwoicie, natomiast trochę dalej jest cały zielony od rzęsy i wyrastają z niego nie wiedzieć czemu uschnięte kikuty drzew. Trasa ta jest wykoszonym pasem trawy, ale to bliżej hotelu, dalej jest to wykoszony pas chwastów. Trasa rowerowa, o której mówiły tabliczki nie istnieje albo jest tożsama z trasą spacerową. Wszystkie "hydroatrakcje" znajdują się w jednym pomieszczeniu, czego nie można odczytać ze zdjęć umieszczonych na stronie hotelu. To wszystko dałoby się przeżyć, bo naprawdę chciałam z mężem przeżyć wyjątkowe chwile, ale to co nas spotkało na koniec spowodowało tylko stres i łzy...
Rezerwowaliśmy z mężem apartament na dwie doby, co zostało potwierdzone mailem, następnie została zmieniona przez nas rezerwacja z apartamentu De Lux na apartament zwykły, jednak ktoś zmienił przy okazji datę wyjazdu. Zaniepokojona zadzwoniłam w tej sprawie, jednak pani zapewniła mnie, że to tylko pomyłka w mailu i wszystko jest w porządku. Spędziliśmy w hotelu jedną noc a ok. godz. 16 dnia następnego dzwoni pani z pytaniem czy przedłużaliśmy rezerwację. Zaskoczona poszłam wyjaśnić sytuację pokazując wszystkie maile, które otrzymałam z hotelu, ale pani wyjaśniła mi, na podstawie tego pomyłkowego maila, że dwa dni, to u nich jedna noc i nie mamy rezerwacji na tę noc. Tłumaczyłam, że rezerwacja nawet w omyłkowym mailu jest 13-14, a doba hotelowa trwa przecież od godz. 14 do 12 dnia następnego, więc skoro zamawiam nocleg również na 14-ego to logicznym jest, że wyjadę 15-go do godz. 12. Zapytałam więc, jak potraktowaliby rezerwację jednodniową, a pani z "uroczym" uśmiechem powiedziała, że wtedy ktoś nie rezerwuje nocy. Ręce mi opadły, wiedziałam że dalsza dyskusja w tej sytuacji nie ma sensu, bo okazało się, że apartament ma rezerwację na tę noc i kolokwialnie mówiąc, mamy się wynosić. W pośpiechu musieliśmy pakować bagaże a pani sprzątaczka już stała pod drzwiami i czekała aż sobie pójdziemy. Na odchodne pani zaproponowała nam jeszcze zwykły pokój, ale po takim potraktowaniu, bardziej atrakcyjna wydawała mi się noc spędzona w samochodzie, niż w zwykłym pokoju tego hotelu. Ponieważ mieliśmy już plany i rezerwacje na kolejne trzy dni, podjęliśmy próbę znalezienia innego hotelu, jednak z powodu odbywających się akurat w pobliżu Światowych Dni Młodzieży, było to utrudnione i zmusiło do odwołania pozostałych rezerwacji i powrotu do domu. Tak oto dziesiąta rocznica ślubu zamieniła się w koszmar. Pierwszy raz w życiu zostałam wyrzucona z hotelu!!! Jeśli ktoś kiedyś zdecyduje się tam pojechać, niech pamięta, że dwa dni nie oznaczają dla tego hotelu dwóch nocy!